Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 16 2020

thegirlwiththedarkside
00:27
Stało się, to prawda. Pokłóciliście się, pożarliście, wypluliście sobie wszystko w twarz, wyrzuciliście z siebie cały jad, wyciekło, wylało się, w pewnym stopniu pewnie ulżyło. Masz teraz wolną głowę, luz, nic ci nie ciąży, nie utrudnia życia. Powiedziałeś, co chciałeś, choć dusiłeś to w sobie od lat. Uwierało, co? Myślę, że trudno było z tym żyć, uśmiechać się, witać, rozmawiać z tym ciężarem w głowie. Znam to. Pewnie chciałeś zrobić to już dawno, ale ciągle coś cię hamowało, aż pewnego dnia mleko się wylało. I co teraz? Niech zgadnę. Pewnie ze sobą nie rozmawiacie, co? Unikacie się jak ognia. Wręcz nienawidzicie. Boli? Pewnie na początku nie. Przecież miałeś rację, wiedziałeś, co robisz, czekałeś na ten moment od lat. Ale z czasem coś zaczęło przeszkadzać, w głowie zakiełkowała jakaś myśl, uczucie, a raczej poczucie. Tylko czego? Już wiem. Braku. Pustki, jaka pozostała po tej osobie. I to się rozrosło, aż zaczęło męczyć, boleć, uwierać, na nowo. Wróciłeś do punktu wyjścia, mam rację? Wcześniej ciążył na twoim sercu jad, który z siebie wyplułeś, a w tej chwili uwiera pustka, której nie potrafisz wypełnić. A teraz powiedz mi, czy było warto?  W pewnym stopniu nie żałujesz, bo prędzej, czy później by do tego doszło. Wiesz, że nie potrafiłeś inaczej, musiałeś to z siebie wtedy wyrzucić. Problem jest gdzie indziej. Bo widzisz, kiedy wizualizowałeś sobie w głowie tę rozmowę, w ogóle nie wziąłeś pod uwagę tego, co wydarzy się później. Zapomniałeś, że przecież skutkiem tego, będzie strata, i że za jakiś czas bardzo trudno będzie ci się z tą stratą pogodzić.
— "Jak powiedzieć przepraszam?" https://mozeznajdziemysiebieznow.blogspot.com/2020/07/jak-powiedziec-przepraszam-stao-sie-to.html
Reposted fromnacpanaa nacpanaa vianiebieskieoczy niebieskieoczy

July 15 2020

thegirlwiththedarkside
23:45
Trochę mi się już chyba chce czegoś normalnego z kimś...
Reposted fromjeszczenie jeszczenie viaheavencanwait heavencanwait
Sponsored post
feedback2020-admin
20:51

July 12 2020

thegirlwiththedarkside
00:29
Chciałbym żeby te moje tutejsze wynurzenia z kilkunastu lat jednak przetrwały. Dajcie znać jeśli komuś uda się zarchiwizować swoją zupkę. 
Reposted fromMaryiczary Maryiczary viaSkydelan Skydelan
thegirlwiththedarkside
00:24
 2020 roku nawet zupa nie przetrwała.
Reposted fromheavencanwait heavencanwait viapyotrus pyotrus

July 08 2020

thegirlwiththedarkside
00:54
Pamiętaj! Ty nie jesteś żadnym "może", nie jesteś żadnym "ewentualnie", nie jesteś nikim na "jutro", nie jesteś żadnym "zobaczymy", i nigdy nie byłaś i nie będziesz żadnym "nie jestem pewien". Ty jesteś "tu i teraz", na "dobre i na złe", Ty jesteś kimś "na zawsze". Jesteś warta wszystkiego. Zawsze byłaś i zawsze będziesz.
— znalezione.
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viapchamtensyf pchamtensyf
thegirlwiththedarkside
00:47
Jesteś jak te psy, te niechciane, które przez całe życie są źle traktowane. Kopiesz je i kopiesz, a one wciąż wracają, wciąż płaszczą się i merdają ogonem. Proszą, błagają. Mają nadzieję, że tym razem zrobią coś dobrze i wreszcie je pokochasz. Taka właśnie jesteś, prawda Rach? Jesteś psem.
— Paula Hawkins, Dziewczyna z pociągu
Reposted frompchamtensyf pchamtensyf viamalusiaa malusiaa

July 03 2020

thegirlwiththedarkside
23:44
- Musimy się kiedyś spotkać, porozmawiać - mówi po dłuższej chwili, gdy ja sprawdzam telefon.
- Właśnie się spotkaliśmy i rozmawiamy - mówię.
- Słuchaj, to jak wyszło... - Pochyla głowę, aby nie patrzeć mi w oczy.
- Jak wyszło, tak wyszło - mówię. - Teraz to nie ma żadnego znaczenia.
- Dla mnie ma - mówi.
- Dla mnie nie - kłamię.
Kłamię, bo nadepnęła mi na twarz, bo złamała mi nos. Kłamię, bo coś we mnie było, coś, o czym nie wiedziałem, a ona mi to zabrała. (...) Może za często do niej dzwoniłem. Może powiedziałem jej za wiele o sobie. Może popełniłem ten błąd, koszmarny błąd, przytulania się do niej w środku nocy i słuchania jak oddycha. Może pozwoliłem sobie za bardzo przy niej odpoczywać. Może po raz pierwszy w życiu od czegokolwiek się uzależniłem. (...)
- Spotkajmy się jakoś tak, żeby nie być, wiesz, przestraszonymi, zaskoczonymi - mówi po chwili, podnosząc wzrok.
- Może. Kiedyś. - mówię, wsadzając sobie w końcu do ust trochę sałatki i dodając z pełnymi ustami: - Po prostu zadzwoń.
- Na który telefon? - próbuje żartować.
- Wiesz, na który - odpowiadam.
(...)
Parę dni później w końcu skasowałem jej numer.
Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce ostrożnie jak perłę i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci, zgubi. Potem, znacznie później, zostaniesz sam z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tę dziurę mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja.
Każdy ma tę małą lampkę, ten kryptonit. Ja też. Nigdy nie powinienem go nikomu pokazywać.
— Jakub Żulczyk

June 30 2020

thegirlwiththedarkside
00:16
Słodkie cytryny mówi się kiedy mówimy, że wolimy rzeczy, które są, nie te o których śnimy...

June 29 2020

thegirlwiththedarkside
23:46
9677 d08c 500
thegirlwiththedarkside
23:44
Nie wiem kurwa na co liczę, chyba prędzej na kokosy na wierzbie, niż na Ciebie.
— indiferencia
Reposted fromindiferencia indiferencia
thegirlwiththedarkside
23:28
Nawet gdy dwie osoby ponownie się spotkają, ich związek nie wróci już do poprzedniego stanu. Ponieważ gdy zobaczysz się z nią ponownie, będzie osobą, która przez jakiś czas doświadczała życia bez ciebie.
— wieża boga
Reposted fromzbitek zbitek vianiskowo niskowo

June 25 2020

thegirlwiththedarkside
23:59
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
thegirlwiththedarkside
23:40
Z biegiem czasu najbardziej docenia się małe rzeczy. Codzienność, truskawki w czerwcu, huśtawkę na tarasie, działający piekarnik, wyjazd jesienią nad polskie morze, pomalowane paznokcie, wygodne buty, czas na herbatę, kupioną spódnicę w kwiaty, każdy nowy liść i pąk w ogrodzie, rodziców obok, dobry serial, chrapanie psa, bliskość lasu i drzew, deszczowe dni i to, że wciąż jesteśmy razem. 
— doubleespresso
Reposted fromdoubleespresso doubleespresso viasanitas sanitas

June 22 2020

thegirlwiththedarkside
00:46

- tęskniłam za tobą.
wiedziałam, jak żałośnie to brzmiało. każda kobieta przyznająca się do czegoś takiego facetowi, który jej unikał, mogłaby równie dobrze wyrwać sobie serce z piersi i podać mu je ze słowami: "proszę, mógłbyś je rozdeptać i rozerwać na kawałeczki? dzięki".
ale nie byłam w stanie się powstrzymać. po prostu mi się wymsknęło. tęskniłam za nim. o wiele za bardzo. to było aż niezdrowe.
zerknął na mnie szybko, marszcząc brwi, jakbym go zdziwiła.
- nigdzie nie zniknąłem. - kłamał. zanim się odwrócił, dostrzegłam w jego oczach żal oraz wyrzuty sumienia.
- wiesz, o co mi chodzi - wymamrotałam, krzyżując ręce na piersiach, bo czułam się zbyt obnażona. - sądziłam, że się przyjaźnimy.
znów na mnie spojrzał.
- bo się przyjaźnimy. - tym razem był szczerze zdziwiony.
- och, czyżby? - wysunęłam biodro i uniosłam brew. - cóż, przyjaciele się nie unikają. a ty mnie unikałeś. celowo. (...)

— kage linda
Reposted frompchamtensyf pchamtensyf
thegirlwiththedarkside
00:44

20200621

czasem, ktoś ci złamie serce. nie raz, nie dwa, tylko nieustannie. każdego cholernego dnia. skacze po nim. gryzie. rozcina. sieka na kawałki. a Ty, nadal okazujesz mu miłość.

June 18 2020

thegirlwiththedarkside
00:13
Niby wszystko jest w porządku, aż tu nagle nie wiadomo dlaczego ni stąd ni zowąd przychodzi taki wieczór jak ten dzisiejszy - pełen za Tobą niezrozumiałej tęsknoty.
— anonim znaleziony na murze
thegirlwiththedarkside
00:10
Im dłużej o kimś myślisz, tym bardziej jest zmyślony.
— Miłość 2.0
Reposted fromhorrordisco horrordisco viazapominanie zapominanie
thegirlwiththedarkside
00:09
Tęsknię za Tobą… jak nigdy w życiu za nikim… tęsknię jakbym miała pięć lat i czekała na kolejne Boże Narodzenie. I najgorsze w tej tęsknocie jest to, że nie wyjechałeś na drugi koniec świata, że nie leczysz słoni w Afryce, nie budujesz igloo Eskimosom, nie brudzisz się spaghetti na jednej z ciasnych, zatłoczonych, włoskich uliczek. Mieszkasz w tym samym mieście, trzy ulice, piętnaście ścian dalej. Chodzisz tymi samymi chodnikami, robisz zakupy w tych samych sklepach, słyszysz to samo bicie dzwonów, te same przejeżdżające pociągi. Pod względem odległości mierzalnej jesteś bliżej niż blisko. Gdyby zaznaczyć na mapie odległość, która nas dzieli - byłaby to tylko mała, ledwie zauważalna kropka. Jesteś bliżej niż blisko, a dzielą nas kilometry niewypowiedzianych słów i słów powiedzianych niepotrzebnie, mile zranionych uczuć, hektary urażonej dumy, godziny i dni niespełnionej miłości…
— Ewelina Pobiarżyn
Reposted frompasazerka pasazerka viazapominanie zapominanie
thegirlwiththedarkside
00:05
1765 a206 500
thegirlwiththedarkside
00:03
Są rzeczy, których kobieta nie chce się domyślać.
— usłyszane
Reposted fromzapominanie zapominanie viagabrielle gabrielle
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.
(PRO)
No Soup for you

Don't be the product, buy the product!

close
YES, I want to SOUP ●UP for ...